- Józek Nie ma się co wygłupiać

kruszenie |kolokacja |mamita

„— Józek! Nie ma się co wygłupiać. Nie wyobrażaj sobie znowu, że masz do czynienia z frajerami. Ty ich widzisz tylko w niewoli, rozbrojonych, a ja...
— Nie zawracaj teraz głowy. Co to ma być, ten sztylet
— Czort ich wie. Ja go nie widziałem. Słyszałem tylko, że to jest taki kordzik, jaki nosili niemieccy wyżsi oficerowie. W trzydziestym dziewiątym roku „Bury" rąbnął takiego asa, zabrał ten kordzik i pojj dobno przynosi mu on od tego czasu szczęście.
— Niech to nagła krew zaleje. A może ktoś w SoJ kółce ma taki sztylet Przecież się tego walało od chol Iery...
— Nawet jakby ktoś miał, to i tak nic nie da. Na klindze muszą być wyryte nazwiska radzieckich partyzantów, zamordowanych przez „Burego".
— Znajdź mi taki sztylet piorunem. Z resztą jakoś sobie poradzę.
— Zaczekaj chwileczkę. Spróbuję. Może coś się znajdzie.
Wrócił po dwóch minutach.
— Tylko tyle. Jeden jedyny. Używali do otwierania konserw, więc się zachował. Masz!
Waszkiewicz porwał kordzik i pobiegł do samochodu, który właśnie nadjechał. Nalewajko ruszył za nim.
— A ty dokąd — zawołał Waszkiewicz opuszczając szybę.
— No, z tobą pojadę...
— Nigdzie nie pojedziesz! Sam to sam.
— Frajerze! Drogę ci pokażę i zagrodę. Pomagać nie będę. Bierz ich sam.“(11)

<<<< - Nie tych ćwiczeń nie włączam | Ponownie wróciłem spojrzeniem >>>>

Zwierzęta świata |Bwin |maszyny ogrodnicze