- Ale gdyby pan doktor dołożył
„— Ale gdyby pan doktor dołożył tę kwotę...
— Jaką kwotę
— Tę, o której pan doktor mówił, a którą ma pan w swojej kieszeni... — dodała dewotka, wyciągając haczykowaty paluch w stronę poły brązowego surduta.
— Dałbym ją z pewnością, droga panno Angeliko, ale uprzedzam, że tylko pod jednym warunkiem!
— Jakim
— Że chłopak dojdzie do czegoś w życiu.
— Dojdzie! Panie doktorze, słowo Angeliki Pitou! Przyrzekam panu, że dojdzie! — odrzekła stara dewotka z oczyma wpatrzonymi w kieszeń doktora.
— Przyrzeka mi pani
— Przyrzekam!
— Jak najpoważniej „
— Drogi panie doktorze, przysięgam na Boga Wszechmocnego! — odpowiedziała panna Pitou, wyciągając przed siebie wychudłą rękę.
— A więc dobrze! — odrzekł doktor, wydobywając z kieszeni dobrze wypchaną sakiewkę. — Gotów jestem, jak to pani widzi, dać te pieniądze... a czy pani ze swojej strony jest gotowa wziąć na siebie odpowiedzialność za losy tego dziecka
— Przysięgam na Chrystusa! — zawołała stara panna.
— Dość tych przysiąg, droga ^panno Angeliko, podpiszmy,, lepiej, co należy...
— Owszem, panie doktorze, mogę podpisać.
— Czy u rejenta
— Tak, u rejenta...
— W takim razie chodźmy do „papy" Nigueta.
Tak zwany „papa" Niguet, którego doktor Gilbert obdarzył, tym poufałym przydomkiem, był — jak o tym już wiedzą ci, którzy czytali moją powieść pt. Józef Balsamo — najbardziej znanym w tej miejscowości rejentem.“(7)
<<<< - Dzień jazdy wozem
| Aha Tak lecz jeśli go nie uważa >>>>